Biegowelove.pl

informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

Hellbound: Południowokoreański Festiwal Śmierci, który ociera ziemię grą kałamarnic | telewizja

TNajłatwiej na świecie nazwać Hellbound nowym gra w kalmary. W końcu oba są południowokoreańskimi dramatami, oba mają do czynienia z gwałtowną śmiercią i oba trafiły na Netflix. W tym tygodniu poinformowano, że Hellbound znalazł się na szczycie rankingów w 80 różnych krajach w ciągu 24 godzin od premieryi wyprzedził Squid Game jako najczęściej oglądany program na platformie.

Oczywiście porównania są słuszne. Squid był takim znakiem rozpoznawczym — nie tylko poprzez mocne wprowadzanie koreańskich dramatów do głównego nurtu, ale także przez podkreślanie popularności programów nieanglojęzycznych — że zawsze połknie następną rzecz. Pamiętaj, jak nazywano każdą komedię o kobiecej twarzy Nowy Fleabag Lata po tej premierze? To coś podobnego, tylko z krzykami Koreańczyków umierających w niewyobrażalnie przerażający sposób.

Mam jednak wielką nadzieję, że Hellbound wyeliminuje tak łatwe porównania. Zasługuje nie tylko na to, by stanąć na własnych nogach, ale także na to, by być dobrym. Jak szalenie dobrze. lepszy niż gra w kalmary. Nawet lepiej niż większość rzeczy. Jeśli nie widziałeś Hellbound, rzuć wszystko teraz i zrób to.

Jej założenie jest po prostu fantastyczne. Nagle ludzi nawiedza dziwna twarz wcielona przed nimi, informująca o godzinie i dacie ich nieuchronnej śmierci. A potem, zupełnie jak w mechanizmie zegarowym, trzech wielkich dzikusów CGI eksplodowało z innego wymiaru i zmiażdżyło tę osobę ciosem, który spalił jej całe ciało.

Czas minął… Demony zstępują na Hellbound. Zdjęcie: Netflix

Zostawisz tam mnóstwo innych prac – w rzeczywistości ataki demonów mają lekkie poczucie sub-cudu – ale tam, gdzie rozwija się Hellbound, jest chęć pokazania nam, co dzieje się na jego obrzeżach. Nagła wiedza, że ​​jakaś siła celowo wybiera pewnych ludzi do zabicia przez istoty nadprzyrodzone, przekształca całe społeczeństwo, jakie znamy. Osoby, które twierdzą, że mają wgląd w to, dlaczego awansują do rangi mesjasza. Miliony zostały opanowane przez brzydkie i brzydkie teorie spiskowe. Populacja świata znajduje się w pułapce bagna strachu i zamieszania. Nie minęło dużo czasu, zanim same demony zamieniły się w sideshow.

Pod tym względem Hellbound jest właściwie jak dwa cichsze i mądrzejsze programy. Choć hak „Here When You Die” został podniesiony prosto z The Ring, ma wiele wspólnego z resztki I osoby powracające; Pokazuje, że uwydatniła kruchość ludzkiego doświadczenia, o której wspomnieliśmy, nie trzeba wiele, by wszystko się całkowicie rozpadło. Nie można lekceważyć porównań do The Leftovers, ale Hellbound jest tego warte.

Dlatego nie sądzę, że Hellbound na stałe ukradnie koronę gry Squid. Squid to program, który z perspektywy czasu powstał jednym okiem w Internecie. Ubrania, maski i przyśpiewki są zdecydowanie zaprojektowane do tankowania Memy (Tak jak oni) i było to zakorzenione w rodzaju łatwej nostalgii, która utrzymuje twoich rodziców na Facebooku. Kałamarnica była tak duża, szeroka i zwyczajna, że ​​mój sześciolatek całkiem dobrze go rozumiał, opierając się tylko na peryferyjnych treściach internetowych.

Ale Hellbound to mroczniejsza, bardziej złożona sprawa. Są ukłony w stronę kultury internetowej — a przede wszystkim w Arrowhead, a prawny– Pełen wdzięku zespół, który często wygląda, jakby krzyczał histerycznie i był bity w transmisji na żywo – ale jest prezentowany bardziej w cholernym niż show. Postacie tutaj to nie tylko anonimowe liczby w dresach, dające każdemu z nich własne tło. Z każdym powodującym kontuzję skrętem – a jest ich wiele – jesteś zmuszony odczuwać cały ciężar każdej konsekwencji. Jest mniej zabawny niż kałamarnica i jest znacznie trudniejszy do strawienia.

Dlatego jest tak ciekawie. Hellbound to naprawdę wyjątkowy dramat, owinięty jedynie najlżejszymi dreszczami. Obecnie może zostać zmieciony w następstwie Squida, ale gwarantuję, że z tych dwóch seriali będzie się nadal mówić za dziesięć lat.

READ  Wywiad z Dannym Elfmanem: „To jest jak Ameryka, o której pisał George Orwell”