Header Ads

RunCzech

W Warszawie debatowali o bezpieczeństwie imprez biegowych


W Muzeum Warszawskiej Pragi wczoraj odbyła się pierwsza debata, w której udział wzięli organizatorzy dużych imprez biegowych z Niemiec oraz przedstawiciele polskiego środowiska biegowego. Wśród gości nie zabrakło gwiazd lekkiej atletyki sprzed lat: Ireny Szewińskiej, Wandy Panfil, Bogusława Mamińskiego, Jacka Wszoły czy też Zdzisława Hoffmana. Tematem Warszawskiej Debaty Biegowej była kwestia organizacji imprez masowych i problemów, jakich dostarcza ich organizacja. 

Na debacie pojawiło się wielu przedstawicieli środowiska biegowego. Byli obecni organizatorzy biegów, dziennikarze,  byli sportowcy. W imprezie udział wzięli również goście z Niemiec - Christopf Kopp, wieloletni dyrektor maratonu w Berlinie, Jo Schindler, szef maratonu we Frankfurcie i Carsten Krebs, dyrektor maratonu Hanowerze. Wszyscy zostali zaproszeni do udziału w panelu dyskusyjnym, gdzie dzielili się doświadczeniami z organizacji swoich imprez. 

Na początku wiodącym tematem była kwestia zabezpieczenia imprez. Dowiedzieliśmy się m.in. że w Niemczech istnieje wymóg prawny zobowiązujący organizatorów do zapewnienia pomocy osobie potrzebującej w czasie nieprzekraczającym 10 minut. Dyrektorzy podkreślali również, że nie zamierzają wzorem biegów we Francji i we Włoszech wprowadzać wymogu posiadania obowiązkowych badań lekarskich dla uczestników ich biegów. - W tych krajach liczba przypadków zasłabnięć czy zgonów wcale nie jest mniejsza niż w Niemczech, mimo istnienia obowiązku przedkładania zaświadczeń przy odbiorze pakietów startowych. - argumentowali. Jo Schindler, szef maratonu we Frankfurcie opisywał również sposób w jaki zorganizowane są służby podczas trwania imprezy. - Zabezpieczenie przesuwa się po trasie wraz z jego ostatnimi zawodnikami. Dzięki temu nie musimy angażować tak wielu osób do zabezpieczenia całej długości maratonu. - opisywał. 


O tym, jak wygląda w praktyce zabezpieczenie dużych imprez biegowych w Polsce mówili przedstawiciele Fundacji Prometeusz. Przedstawili bardzo dokładne liczby dotyczące zasobów oraz procedury, jakie angażuje np. maraton.

Na debacie poruszony został również temat sposobu minimalizowania ryzyka wystąpienia problemów kardiologicznych u uczestników imprez biegowych. Wprowadzenia do dyskusji dokonał Robert Gajda z centrum medycznego Gajda-Med, który opowiadał m.in. o tym, jak trudno w Polsce zachęcić biegaczy do dokonywania okresowych badań kardiologicznych. Jego zdaniem, jeśli badania nie są wymagane obowiązkowo, prawie nikt nie jest zainteresowany ich wykonywaniem. Przytoczył przykład akcji, którą przeprowadził przed imprezą Biegnij Warszawo w 2014 roku, gdy biegacze mieli okazję przeprowadzić bezpłatne, kompleksowe badania serca. Skorzystało z nich bardzo niewiele osób, co dowodzi, że fakt odpłatności badań kardiologicznych w większości placówek medycznych to nie jedyna przeszkoda w ich upowszechnianiu. 

Goście z Niemiec podkreślali, że robią wiele na polu wzmacniania świadomości biegaczy na temat zagrożeń, jakie niesie ze sobą start w maratonie. - Przed wypełnieniem zgłoszenia na bieg każdy przyszły maratończyk wypełnia specjalną ankietę, która ma go uwrażliwić na problemy zdrowotne, również te związane z pracą serca. To moment, w którym biegacze mogą zastanowić się, czy maraton jest w zasięgu ich możliwości - mówili zgodnie dyrektorzy niemieckich maratonów. - W przypadku Frankfurt Marathonu zaproponowaliśmy, że przeniesiemy prawo do startu w kolejnym roku wraz z opłatą startową każdemu, kto zgłosi niezdolność do startu ze wskazań medycznych. Dzięki temu zdejmujemy z biegaczy presję, związaną z obawą o stratę pieniędzy wydanych na zakup pakietu. Oczywiście to dla nas dodatkowa praca i żmudne analizowanie zaświadczeń, ale uważamy, że warto to robić dla dobra biegaczy - mówił Jo Schindler.

Organizatorzy polskich imprez biegowych dopytywali gości o kwestie organizacji imprez towarzyszących i sposoby angażowania mieszkańców w kibicowanie na trasie maratonu. - U nas w Hanowerze wpadliśmy na pomysł, aby połączyć maraton z festiwalem, który odbywa się w naszym mieście. Dzięki temu udało nam się zgromadzić na trasie imprezy więcej mieszkańców. To ciekawy kierunek rozwoju imprez biegowych i pomysł na podnoszenie ich atrakcyjności dla lokalnej społeczności - mówił Carsten Krebs, dyrektor maratonu. 

Wśród pytań, jakie padły ze strony publiczności pojawiły się m.in. o sposoby promocji niemieckich biegów w Polsce i sposoby na ściągnięcie niemieckich biegaczy do naszego kraju. Jo Schindler opowiedział o współpracy z Krakowem, który jest miastem partnerskim dla Frankfurtu. - Każdego roku oferujemy polskiej stronie pulę 40 bezpłatnych wejściówek na Frankfurt Marathon. Nigdy nie ma problemów z zebraniem grupy biegaczy w Krakowie. Taką samą pulę pakietów otrzymujemy od Cracovia Marathon, ale nie cieszą się one taką samą popularnością we Frankfurcie - tłumaczył szef frankfurckiego maratonu. Niemieccy biegacze muszą otrzymać konkretną ofertę spędzenia weekendu w Polsce, a nie tylko samego udziału w biegu. Ważna jest również dokładna informacja, jak dotrzeć na miejsce. Oczywiście im bardziej bezproblemowy dojazd tym lepiej. Może w ściągnięciu na wasze biegi niemieckich biegaczy pomogłyby pakiety, w których oferowane byłyby również hotele? - zastanawiał się Jo Schindler.


Zapis wideo wczorajszej debaty




Brak komentarzy

Dziękujemy za Twoją opinię!